Czuję się wywołana do wypowiedzi na temat zakupu kompostu z kompostowni miejskiej.

Kupiłam takowy jakieś 3 lata temu.
Niestety, nie miał certyfikatu do stosowania na warzywa, choć kierownik kompostowni zapewniał mnie, że rolnicy kupują na pola, jednak dla mnie to nie argument, więc trafił na rabaty ozdobne. Z tego, co przytacza Ewa/Ave wynika, że tamten kompost ma certyfikat.
Kupiłam 10 ton tego dobra, bo takim pojazdem był dowożony, tona kosztowała 25 zł a dowóz wycenili na ok. 250 zł, tyle, że to tylko 15 km.
Kompost był dobrze przerobiony, miał fajną strukturę, był przesiany na sitach.
Nie miałam też obaw, że będą w nim nasiona chwastów, bo podaczas kompostowania jest zbyt wysoka temperatura, by coś przetrwało.
Jedyne, co mnie wkurzyło, to to, że w części tej masy była duża ilość drobnych szkiełek (Jak u Andzi), tak że szkiełka na grządkach będę miała do końca świata i jeszcze jeden dzień, bo nie sposób było ich wybrać.
Mąż rozwoził mi to dobro taczkami a ja rozgarniałam na rabatach; pod róże, pod drzewa i krzewy, pod żywopłoty, na rabaty bylinowe, poczynając od dołu działki.
Rozścielałam około 5 cm warstwą i wiecie?, nie wystarczyło na całą działkę, fakt, że mam 0,30 ha.
Uważam, że ta materia poprawiła strukturę gleby, szczególnie na dole działki, gdzie gleba jest bardziej zbita.
Jednoroczne chwasty zostały przytłumiote, na kompoście siewek jednorocznych chwastów nie było (w odróżnieniu od mojego

).
Uważam, że to dobry materiał organiczy, ale powinien być regularnie stosowany.
Zamierzam to powtórzyć, ale nie wiem, czy dam radę tego roku.
U mnie trzeba wyładować urobek przed garażami i w miarę szybko potem to rozwozić, bo blokuje przejazd, więc muszę mieć pomocników.
Zamawiać można tylko wczesną wiosną, bo potem jest już rozsprzedany.
Jeśli będe zamawiać, to wcześniej jednak pojadę na miejsce i sprawdzę, czy na pryźmie, z której będzie ładowany są szkiełka

.